Co za szalony dzień! Hahaha, ogólnie jest zajebiście, bo pogodziłam się z Siwkiem i Danielem (z którym tańczyłam walca na muzyce) Na religii było rozwalająco. Siedziałam z moim mężem, który stale pierdział -,-'' ale bekę miałam z niego jak ***... Potem Paulina go pocałowała, czy coś tam i latałyśmy za nim z Anitką i Barankiem na stołówkę. Jak wracałyśmy ze stołówki to Angela przyszła i ja od razu do niej poleciałam i przytuliłam, a różowe buty (czyt. Przemuś) szedł obok mnie i taki tekst: "Ja też tak chcęęę!", a ja se myślę, no chyba nie :P
W ogóle dziś w szkole siedziałam do 17, bo miałam zajęcia. Paulinka, Anitka, Baranek i Klocek Woodecki wiedzą co tam się działo. No i reszta głupków oczywiście XD
Nareszcie po zajęciach poszliśmy z P, A i B na chacię. Polubiłam Paulinkę, spoko jest w sumie.
I teraz uczę się historii i polskiego. Albo raczej próbuję się uczyć. huehue
Dupa tam.
A teraz coś miłego :)
Dziś była premiera TELEDYSKU MISTLETOE! Jest po prostu boski, śliczny, cudny. Nie wiem co jeszcze. KOCHAM TO! :D enjoy.
Na pewno będzie mi towarzyszył przez święta.
A teraz może nawiążę trochę do tytułu. Tak bardzo cieszę się z teledysku do Mistletoe, że mogę góry przenosić, ale znów dziś kończy się My World Tour, chce mi się ryczeć. TO JUŻ KONIEC :< już nie będzie "Who wants to be my baby?", One less lonely boy, Favourite girl w serduszku i w ogóle...Będę za tym tęsknić. Najgorsze jest to, że nie byłam na żadnym z tych koncertów z MWT i przykro mi, że nie mogłam doświadczyć tych momentów na własnej skórze. Takie jest życie... Jeszcze będzie dużo Tourów. Eh, ale i tak mi to nie poprawia humoru.
Paa kochani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz