sobota, 26 listopada 2011

Weekend

Hello! Dawno nie pisałam, ale cóż.
Siedzę w domu, przynudzam... Bywa. Odrobiłam lekcje i trochę się pouczyłam.
Byłam dziś w Krakowie. Uwielbiam, kocham, ubóstwiam to miasto <3 Najlepsze miasto na świecie...
Kupiłam sobie trzy książki. Mega fajne, lubię takie coś. Kupiłam sobie także czapkę, taką sexi z pomponem. Haha.
Mój brat mnie denerwuje. Wziął mi kartę od fona myśląc, że dam mu laptopa. A fuck off...
Cały dzień chodzi mi po głowie piosenka Beyonce- Diva. Niezła nutka, przyznam.
Viktor znowu zmienił status na facebooku. zabiję laskę, z którą jest "w związku"! -,-''
joke of course. Nie bierzcie moich słów serio.
Idę walić golutkiego Biebera czekającego w łóżku buehuehue.

Wymyśliłam wczoraj wierszyk o przyjaźni :)
Oto on:

Przyjaciele są zawsze kiedy ich potrzebujesz,
Zawsze cię wesprą i pocieszą.
Na pewno żadnej chwili z nimi nie zmarnujesz,
Z nimi nawet anioły grzeszą.
Gdyś jest smutny, mój waćpanie,
I rano, gdy wywieszasz pranie,
Nawet wtedy, gdy już myślisz, że nie masz siły,
Twój przyjaciel, piękny, miły...
Zawsze jest przy tobie.
I w kawiarni, i w żałobie.
Kocha cię jak swą rodzinę...
I jak Dariusz Karolinę...
Jesteś ważny dla niego
I nie zaprzepaść tego!

A teraz dwie fajne piosenki, które jakoś ostatnio wpadły mi w ucho:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz